Bukareszt – miasto kontrastów…

Bukareszt ma bardzo zróżnicowaną historię sięgającą starożytności, chociaż głównym miastem Rumunii stał się dopiero w XIX wieku. Zgodnie z legendą, miasto zostało założone przez pasterza o imieniu Bucur. Jednak potwierdzone historyczne informacje mówią, że założycielem miasta jest Mircza Stary, a sam Bukareszt powstał po zwycięstwie nad Turkami w XIV wieku. Rumuńskie słowo bucurie znaczy radość.

W Bukareszcie zatrzymaliśmy się na jeden dzień. Wystarczyło to, aby zobaczyć jak bardzo kontrastowe jest to miasto. Architektura to mieszanka różnych stylów… wkomponowanych w siebie nawzajem. Trochę sprawia to wrażenie nieładu i braku gospodarza… patrząc na to miałam odczucie, że każdy, kto akurat miał ochotę upatrzył sobie plac i budował na nim to co chciał… W czasach rządów Nicolae Ceauşescu (1965-1989), znaczna część historycznego centrum miasta została zrównana z ziemią i zastąpiona przez socrealistyczne budynki oraz wysokie apartamentowce i bloki mieszkalne.
Dzisiaj, z czasów dyktatora pozostały wielkie blokowiska, a między nimi, ściśnięte do granic możliwości stare cerkwie i kościoły…

 

 

 

W Bukareszcie praktycznie na każdego mieszkańca przypada jeden samochód, ale mimo to jeździ bardzo dużo zółtych taksówek, a samochody zostają na parkingach. Taksówki wg. naszych stawek są bardzo tanie, 1 km kosztuje tylko ok. 1, 30 zł.

Pojazdy są w opłakanym stanie, ale tak sobie myślę, że świadczy to tylko o tym, że szybko potrafią przebić się przez korki i dlatego ludzie z nich korzystają… bo niestety w Bukareszcie przepisów drogowych prawie nikt nie przestrzega, i trochę zdziwił mnie fakt, że nie widziałam żadnej stłuczki… pozostał niedosyt….:)

 

 

Nadarzyła się okazja na nocną przejażdżkę po mieście …

O wiele korzystniej Bukareszt wygląda nocą… chociaż opustoszałe i ciemne ulice nie zachęcają do spacerów… ze względów oszczędnościowych wyłączono prawie wszystkie latarnie ( fontanny niestety też ) poza centrum i miasto oświetlają tylko neony reklam.

 

 

W ciemne uliczki strach się zapuszczać i już o 22 ulice są puste. Tylko w kawiarnianych ogródkach tętni życie.
Jak jednak wspomniałam samo miasto wizualnie przedstawia się dość ładnie… najlepsze wrażenie sprawia oczywiście parlament…

 

 

…no i Łuk Tryumfalny na wzór paryskiego…

Zatrzymujemy się przy tętniącej życiem dzielnicy Bukaresztu…

to co jest związane z Rumunią… wilczyca… można ją zobaczyć w każdym niemal mieście…

 

 

Rano miałam trochę więcej czasu i postanowiłam sprawdzić jak miasto budzi się do życia…

W pamięci pozostał mi obraz nocnych widoków i ranek niestety mnie rozczarował… to miasto nie budzi sympatii…

****

Ulice szpecą zwisające z każdego słupa setki metrów kabli… leżą one na chodnikach, wiszą nad głowami… trzeba naprawdę patrzeć gdzie się idzie bo można zacząć świecić… I chociaż ze względów praktycznych jest to korzystne rozwiązanie, wizualnie wygląda strasznie….

 

 

 

 

I znów natknęłam się na „wrośniętą” w blok cerkiew ( albo odwrotnie )…

 

 

 

Wśród „betonów” można zobaczyć jeszcze resztki dawnej architektury…

 

 

 

 

I coś zjeść…

 

 

 

Cerkwie i plebanie otoczone są w Rumunii szczególną troską… są odnawiane. Natomiast kościoły w bardzo dużej części są pozamykane na głucho i nikt do nich nie zagląda…

 

 

 

Im bliżej parlamentu tym kabli jakby mniej… i od razu sympatyczniej się robi…

 

 

 

 

Geograficznie Bukareszt leży na terenie bardzo aktywnym sejsmicznie… ponoć dziennie jest tu kilkadziesiąt lekkich trzęsień ziemi. Człowiek tego nie odczuwa, ale z czasem fundamenty budynków się naruszają i dużo z nich stoi pustych. Nie opłaca się ich rozbierać (Kiedyś robili to Cyganie. Mieszkali na najniższym piętrze i od góry powoli rozbierali taki budynek. Gdy doszli do parteru przenosili się do drugiego. Miasto na tym korzystało i oni. Dziś już jest inaczej.)

 

 

 

Takich budynków jest bardzo dużo…. Nie można w nich przebywać bo w każdej chwili mogą się zawalić…

 

 

 

 

I tak oto wyglądają migawki z Bukaresztu… myślę, ze warto mimo wszystko tam się wybrać…

 

Bukareszt niegdyś piękne i wspaniałe miasto,  nazywane było kiedyś „Paryżem Wschodu”. Miasto łączy z Paryżem XIX wieczna architektura i Łuk Triumfalny wzorowany na francuski. Niestety reżim Nicolae Ceauşescu doprowadziły do jego totalnej ruiny i upadku. Zniszczył on większość miasta, w tym wiele zabytków – 22 cerkwie stawiając na ich miejsce betonowe symbole „swojej władzy”.

Dzisiaj miasto straszy wielkimi szarymi blokowiskami z betonu, ale powoli próbuje się to wszystko ubarwić i być może za parę lat znów powróci do czasów dawnej świetności…

 

 

Pałac Parlamentu…

 

Źródło informacji…  http://pl.wikipedia.org/wiki/Bukareszt

,,,
11 comments on “Bukareszt – miasto kontrastów…
  1. kable, to nie kwestia samego bukaresztu – kable to kwestia całej Rumuni
    Poza kablami, trzeba było zwrócić uwagę, że również cała instalacja gazowa jest rozprowadzona w systemie naziemnym, a wszystko to, właśnie dlatego, że wychodzą z założenia, że przez aktywność sejsmiczną i liczne (lekkie, ale jednak) ruchy górotwórcze nie drążą studzienek jak ma to miejsce w naszym kraju. skoro nie ma studzienek, to nie tylko instalacja gazowa ale i kable muszą iść w systemie naziemnym, a że i tak w kablach mają bajzel – no cóż… jak na tę chwilę im to nie przeszkadza, ale z czasem mam nadzieję, że jednak nieco pospinaką ten galimatias kablowy ;)

  2. Systemu instalacji gazowej nie widziałam, ale kable to rzeczywiście kwestia większości rumuńskich miast. Na pewno jest to duże ułatwienie, ale jednak szpeci miasta. Nawet zabytki giną w tych zwojach. Dla nas wydaje się to odstraszające i mało atrakcyjne, ale Rumunom rzeczywiście nie przeszkadza. Po prostu kable wrosły w ich krajobraz i ich nie zauważają… Myślę, że za kilka lat nie będzie już tej Rumunii. Unia ją ucywilizuje i jak dla mnie nie będzie to korzystne. Klimat Rumunii jest niesamowity. ten brak cywilizacji w wielu miejscach wg. mnie dodaje jej uroku. Ja w Rumunii właśnie takiej dzikiej i jakby z innej epoki zakochałam się. Planuję jeszcze jeden wyjazd zanim ciocia unia wchłonie ją na dobre.
    Dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej… :)

  3. „I tak oto wyglądają migawki z Bukaresztu… myślę, ze warto mimo wszystko tam się wybrać…”

    Powinno być: „że”

    „Niestety reżim Nicolae Ceauşescu doprowadziły do jego totalnej ruiny i upadku.”

    Powinno być: „doprowadził”

  4. Byłam w Rumunii dwukrotnie. Piękny kraj z pięknymi górami, trasą Transfagarasz którą warto zobaczyć. W samym Bukareszcie wiele pięknych secesyjnych budynków, dużo zieleni. Na kable nie zwróciłam uwagi. Wiele rzeczy razi – bałagan, śmieci a z drugiej strony bardzo ekskluzywne sklepy. Kraj wielu kontrastów ale jeszcze kiedyś tam wrócę.
    Pozdrawiam

    • Ja w Rumunii byłam raz, ale już na przyszły rok planuję kolejny wyjazd. Kraj jedyny w swoim rodzaju. Inny niż reszta „ucywilizowanych” państw. Piękny i naprawdę wart zobaczenia. Tutaj straszna bieda przeplata się z przepychem i bogactwem. Piękna dzika natura, a jednocześnie jakby uporządkowana ręką człowieka. Zamki, stare domy i kościoły… za tym tęsknię….:)
      Pozdrawiam

  5. Miasto kontrastów – tak, ale jeden dzień to za mało, żeby zobaczyć Bukareszt. Pałac Parlamentu i jego okolice są beznadziejne, to Lipskani, Ateneum małe zatłoczone uliczki i Calea Victoriei tworzą klimat miasta, w którym nocne życie zaczyna się po północy. A łuk triumfalny i park Herastrau? A dzielnica francuska i Calea Floreasca? To jest prawdziwy Bukareszt! Musisz tu wrócić :)
    Pozdrawiam! M.

    • Byłam przy Łuku Triumfalnym i w miejscach o których piszesz, ale nie można tego nazwać zwiedzaniem. To był raczej szybki przejazd i przemarsz. Mam zdjęcia z tamtych miejsc, ale są słabe jakościowo i dlatego ich tu nie ma. W Rumunii zakochałam się i planuję zwiedzenie jeszcze innych miejsc. Jak się nic nie zmieni zbieram środki na przyszły rok i ruszam ponownie na ścieżki rumuńskich perełek. Niedługo tego nie będzie i Rumunia stanie się jak inne państwa europejskie, a to bezpowrotnie zniszczy klimat tego pięknego, chociaż biednego kraju. Co do Bukaresztu to rzeczywiście jeden dzień za mało, aby zobaczyć wszystkie ciekawostki. Pałac Parlamentu trochę mnie zaszokował. Moją przewodniczką była wieloletnia, osobista tłumaczka Nicolae Ceauşescu, Eugenia Duta’. Kobieta jest już chyba po 70, ale jest niesamowita. Potrafi bardzo obrazowo opowiadać. Z wielkim przejęciem opowiadała ile ludzi musiało cierpieć, aby ten gmach mógł powstać. To poruszyło moje serce. Ponieważ mam bujną wyobraźnie w mojej głowie przewijały się obrazy z jednej strony cierpienia, a z drugiej nieposkromionej żądzy władzy i przepychu. Patrzyłam na te wszystkie sale z pewnym zachwytem, bo przepychu nie można im odmówić. Ale jednocześnie widziałam tych wszystkich cierpiących ludzi, którzy nawet nie mogli mieć w domu psa (stąd tyle bezpańskich psów w Rumunii). Chciałabym jeszcze tam wrócić (chociaż niekoniecznie do Parlamentu) i na spokojnie, bez pośpiechu wczuć się w klimat całego Bukaresztu.
      Pozdrawiam

  6. Piekne zdjecia! Trafnie oddajesz sedno Bukaresztu, w ktorym mam okazje mieszkac!
    Moze sie kiedys spotkamy, gdy przyjedziesz ponownie….!
    pozdrawiam!

    • Może…. Swiat jest mały i często mijamy ludzi, których byśmy się nie spodziewali….:) Dzięki za wizytę….

Odpowiedz na „~IwonaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>


  • RSS
  • Facebook
  • Picasa
  • DeviantArt
  • YouTube